BUKA radość słuchania

Napisali o nas

„Jaśnie Pan Pichon. Rzecz o Fryderyku Chopinie” – recenzja audiobooka

Dzieci uczą się w każdej sytuacji. Edukacyjne walory będzie miał spacer, wizyta w zoo, a czasem nawet pozornie zwyczajne wyjście do sklepu. Nowych rzeczy można uczyć się z książek, z telewizji, z aplikacji, które znajdują się w naszych telefonach i tabletach. A gdyby tak nauczyć się czegoś z płyty CD?

Audiobook „Jaśnie Pan Pichon. Rzecz o Fryderyku Chopinie” to kolejna część serii Mistrzowie wyobraźni, przybliżająca najmłodszym osoby, które miały wyjątkową pasję i zdolność dostrzegania w codzienności rzeczy niezwykłych. Znajdziemy w tym cyklu opowieść o Janie Heweliuszu, o Marii Skłodowskiej-Curie, o Januszu Korczaku, a także o Fryderyku Chopinie. I właśnie o tej niezwykłej biografii najwybitniejszego polskiego kompozytora chcę teraz opowiedzieć. Autorką tekstu jest Anna Czerwińska-Rydel, która w bardzo przyjazny dla najmłodszych sposób opowiada o życiu Chopina. Nie brakuje tu anegdot, zabawnych sytuacji i wybryków małego Frycka. Opowieść rozpoczyna się od przyjazdu Mikołaja Chopina do majątku w Żelazowej Woli, to tutaj poznaje ochmistrzynię Justynę. Połączyła ich miłość do muzyki i po kilku latach stanęli przed ołtarzem, a wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko – córka Ludwika. W 1810 roku państwu Chopinom rodzi się syn, rodzice nadają mu dwa imiona Fryderyk Franciszek.

(...)

Opowieść o życiu Fryderyka Chopina to nie tylko warstwa słowna, mistrzowsko przeczytana przez Jana Englerta. Niezwykły klimat tej historii budują utwory kompozytora w wykonaniu Krzysztofa Trzaskowskiego. Dzieci poznają więc nie tylko biografię kompozytora, ale także jego walce i mazurki. Do audiobooka dołączono książeczkę, a w niej ciekawostki o fortepianie, informacje o Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, a także słowniczek, w którym znaleźć można wytłumaczenie słów, z których zrozumieniem najmłodsi mogliby mieć kłopot. Jest to więc kompletna publikacja, idealna do słuchania w domu, w podróży, a nawet na lekcji poświęconej najwybitniejszemu polskiemu kompozytorowi.

Magdalena Kwiatkowska-Gadzińska, pełna treść recenzji na portalu qlturka.pl


audiobooki od Buki

kochamy audiobooki. Z wielu powodów. Pozwalają usłyszeć, jak inni wspaniale czytają i interpretują ulubione historie, często wcześniej przeczytane w książkach, pozwalają odkryć je na nowo, umilają podróż samochodem, ułatwiają zasypiać w nowym miejscu, odtwarzane wiele razy pozwalają naprawdę zaprzyjaźnić się z wieloma opowieściami, pozwalają dowiedzieć się nowych rzeczy. Są super. I na szczęście jest w czym wybierać :-)

„Mistrzowie wyobraźni” to seria pięknych audiobooków przedstawiających sławne postaci i ich talenty. (...) Wszystkie pięknie wydane i wspaniale przeczytane przez mistrzów: Jana Englerta, Annę Dymną, Adama Ferencego czy Henryka Talara. (...)

„Jaśnie Pan Pichon. Rzecz o Fryderyku Chopinie” przedstawia nam naszego największego kompozytora. (...) Dowiadujemy się jak wyglądały początki nauki muzyki młodego pianisty pod kierunkiem ekscentrycznego nauczyciela Wojciecha Żywnego, który o swoim małym uczniu mówił „muzyczny skarb”. Słuchamy o pierwszym ważnym koncercie, na którym nie było jego mamy. I o tym, czy Chopin czytał nuty na suficie, jakie miał inne zdolności i co to był „kurier szafarski”. (...) Pełno tu także muzyki Chopina (...)

„Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita”  to opowieść o słynnym gdańskim uczonym, wynalazcy termometru i jego czasach. O największej tajemnicy jego życia i strasznym fatum w rodzinie Daniela Gabriela. O Gdańsku, Amsterdamie i bardzo smutnych losach, które układają się w tajemnicza zagadkę. (...)

Książeczka zawiera najważniejsze osiągnięcia naukowca, słowniczek naukowych pojęć oraz dodatek młodego naukowca, czyli opisy eksperymentów z temperaturą do samodzielnego wykonania.

AudioBUKI to prawdziwa radość słuchania. Sięgajcie po wszystkie z serii „Mistrzowie wyobraźni” i dajcie znać, który to Wasz ulubiony.

Pełny tekst recenzji jest dostępny na blogu Strefa Psotnika.



Przewodnik po zagadkach fizyki

Recenzja Beaty Dziąbek - bibliotekarza, czasdzieci.pl

Audiobook Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita Anny Czerwińskiej-Rydel to niezwykle interesująca publikacja nie tylko dla osób pasjonujących się zjawiskami fizycznymi, ale dzięki przystępnemu stylowi przeznaczona jest też dla szerokiego grona czytelników.

W czasie słuchania czytanej przez Adama Ferencego rewelacyjnej książki dowiemy się m.in., kim był Daniel Gabriel Fahrenheit, skąd pochodził, co wynalazł, czym się pasjonował, a także poznamy wiele interesujących ciekawostek z dziedziny fizyki, np. w jakiej temperaturze (w skali Farenheita) gotuje się woda.

Oprócz 2 płyt CD w skład publikacji wchodzi również niewielka książeczka, w której znajdziemy sporo przydatnych informacji o Celsjuszu i Kelvinie, o dokonaniach Farenheita, a także słowniczek pojęć związanych z fizyką oraz przykłady eksperymentów z temperaturą, które z powodzeniem można przeprowadzić w domu.

Polecam tę znakomitą publikację rodzicom, którzy pragną zainteresować swoje pociechy fascynującym światem zjawisk fizycznych, ale również pragną zachęcić dzieci do odkrywania świata i do wzbogacania swojej wiedzy.

Bez wątpienia każdy, kto zapozna się z tą wspaniałą książką, przekona się na własnej skórze, jak fascynująca potrafi być nauka!


Coś absolutnie wyjątkowego!

recenzja rodzica

Wydawnictwo Buka radość słuchania daje nam absolutną gratkę – serię mitów greckich i przepięknie spełnia obietnicę marki – bo to faktycznie wielka radość słuchania i to z wielu względów. Moja córeczka i ja przeżyłyśmy niezapomniane chwile z Chimerą.
Przede wszystkim wspomnieć należy samego autora – Nathaniela Hawthorne’a – wspaniałego gawędziarza, który tworzy słowem przepiękne obrazy i podaje mitologię w przystępny, miły i ciepły sposób – tak jak opowiada się bajkę na dobranoc. Mamy tu też przepiękne tłumaczenie, które oddaje tę językową lekkość i wspaniałą interpretację tekstu Pana Krzysztofa Tyńca.

Do czarodziejskiego lasu, wykreowanego przez Hawthorne’a, trafiamy natychmiast po włączeniu płyty za sprawą przepięknego podkładu muzycznego. I oczywiście wspomnieć trzeba o niesamowitych ilustracjach książkowej wersji opowiadania, autorstwa Pana Józefa Wilkonia – każda z nich to małe dzieło sztuki. A wszystkie te elementy sprawiają, że nasza przygoda z mitologią jest absolutnie magiczna (...)
Pełny tekst recenzji na portalu Czasdzieci.pl

Robi wrażenie! - recenzja audiobooka "Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita"

Agata Hołubowska, qlturka.pl

Ciarki przechodzą po plecach, gdy się słucha tego audiobooka - to za sprawą, chwilami przeszywającej, muzyki Macieja Mulawy oraz opanowanego głosu Adama Ferencego. Jest też coś w tej historii, co buduje napięcie przez całą opowieść - to fatum, o uczestnictwo w którym podejrzewa siebie główny bohater.

To zjawisko możemy obserwować już od kilku lat - Anna Czerwińska-Rydel pisze biografię, a później ona zaczyna żyć własnym życiem. Otrzymuje (najczęściej) świetną oprawę plastyczną, dzięki wydawnictwu Buka przeobraża się w starannie wydany audiobook, zdobywa liczne nagrody, staje się obiektem dyskusji i wielu spotkań, a nawet trafia na scenę - tak stało się właśnie w przypadku powieści „Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita", o której chcę opowiedzieć. Wystawił ją Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku.

(...)

Adam Ferency czyta tak, że chwilami dreszcz przechodzi po plecach. Owa tajemnica, która od początku wisi nad tekstem, powoduje nieustające napięcie. Do tego muzyka Macieja Mulawy - czasem łagodna, lekka, gdy momenty są przyjemne, a czasem - jak rysowanie po szkle - powoduje zgrzytanie zębów. Książka nagrana jest na dwóch płytach w formacie audio i trwa godzinę i 20 minut - dobrze się tego słucha! Do płyt dołączona jest książeczka, a w niej słowniczek trudnych pojęć, kalendarium czasów Fahrenheita i kilka eksperymentów z temperaturą, możliwych do przeprowadzenia w domu. Oprawą graficzną zajęła się Grażka Lange, łącząc dawne ryciny z nowoczesną grafiką i kolorystyką. Wszystko to tworzy zgrabną całość. Polecam!

pełny tekst recenzji na portalu qlturka.pl




Cudowny dzban to nie tylko mit

Każde dziecko zna mit o Królu Midasie, Ikarze i Dedalu czy o Syzyfie. Dorośli, którzy wiedzą więcej, a przynajmniej tak twierdzą, wspominają Herkulesa, Minotaura albo Narcyza. Ale tylko nieliczni znają mit o cudownym dzbanie. Imiona Baucis i Filemon niektórym kojarzą się z Jerzycjadą pani Musierowicz, a innym tylko z "Przygodami kota Filemona". Ja również nie znałam wcześniej tego mitu (...)

Pełny tekst recenzji można przeczytać na stronie Czasdzieci.pl

                                                                                                                                   


PO DRUGIEJ STRONIE OKNA

O roku Korczaka wcale nie jest głośno. Parę bilbordów, kilka plakatów na przystankach...Jakoś tak przechodzi bez większego echa. Honor ratuje nasza ukochana BUKA, która na tą okazję przygotowała 4-ro płytowy audiobook "PO DRUGIEJ STRONIE OKNA". Jak zwykle starannie wydany, pięknie zilustrowany (Grażka Lange), czarujący klezmerską muzyką (Bester Quartet) i słowem czytanym (Henryk Talar). Opowieść snuje się od narodzin Korczaka, po przez młodość, która niesie powołanie, aż po kres życia tego wielkiego człowieka. I nie brakuje tu niczego.

Pełny tekst recenzji autorstwa Sylwii Kaczmarskiej - Zając można przeczytać na blogu autorki.



Nasza przygoda z wydawnictwem BUKA zaczęła się rok temu, na I Targach Książki Dziecięcej w Krakowie. Natknęliśmy się na stoisko, które przyciągało wzrok swoją serdecznością, prostotą i bardzo staranną oprawą graficzną. Po pierwszym wrażeniu przyszła kolej na solidne zapoznanie się z ofertą wydawnictwa. I tu kolejne, jakże miłe zaskoczenie! Buka to niezwykłe wydawnictwo, to Akademia Rozwoju Wyobraźni. A jak wpływać na wyobraźnię człowieka jeśli nie przez dźwięki, budowanie nastroju, grę zmysłów? Dlatego książki BUKI wydawane są w formie płyt CD. Tekst czytają mistrzowie słowa (Anna Dymna, Jerzy & Maciek Stuhr, Jan Englert, Krzysztof Tyniec czy wreszcie Krzysztof Kowalewski). Graficzną stronę powierza się artystom tej miary co Grażka Lanke czy Józef Wilkoń. BUKA nie zapomina o muzyce, ta często komponowana jest specjalnie dla danego utworu! Słuchanie (i oglądanie) tych książek jest prawdziwą przyjemnością...

Pełny tekst recenzji autorstwa Sylwii Kaczmarskiej - Zając można przeczytać na blogu autorki.



Z wiarą przed siebie - recenzja audiobooka „W poszukiwaniu światła..."
Można by pomyśleć: kobieta sukcesu! Osiągnęła sławę za życia, ciężką pracą dopięła swego, udowodniła całemu światu, że choć jest kobietą i pochodzi z biednego kraju, to potrafi dorównać zachodnioeuropejskim naukowcom...
A jednak Maria Skłodowska-Curie miała ciężkie i smutne życie. Choć jej dom rodzinny rozjaśniał śmiech licznego rodzeństwa, to jednak nie zawsze było w nim wesoło. Gdy ojciec stracił pracę lub gdy matka zapadła na nieuleczalną chorobę. Marysia była najmłodszym z dzieci i zapewne zapamiętała mamę przykutą do łóżka, w którym ta spędziła ostatnie lata swojego życia, by ostatecznie osierocić pięcioro dzieci... Niewiele wcześniej umarła siostra...
 
Pełny tekst recenzji autorstwa Agaty Hołubowskiej można przeczytać na stronie Qlturki

Po drugiej stronie okna, Opowiesć o Januszu Korczaku

Audiobook o Korczaku leżał sobie pół wakacji i prawie cały wrzesień czekając na odsłuchanie. A kiedy się już doczekał odpieczętowania z folii - słuchaliśmy przez cztery dni, każdego dnia jedna z czterech płyt. Nie musiałam przypominać swojemu ośmiolatkowi, sam włączał po przyjściu ze szkoły.

Kilka rzeczy sprawiło, że tak się zasłuchaliśmy w opowieści o życiu Korczaka, napisanej z sercem (czuć to) przez Annę Czerwińską-Rydel i przejmująco przeczytanej przez Henryka Talara. Jako że to audiobook - zacznę od walorów słuchowych. Nieco patetyczny ton Talara drażnił mnie początkowo, ale dość szybko, zwłaszcza w połączeniu z klezmerskimi dźwiękami Bester Quartet (akordeon, skrzypce, kontrabas, klarnet), wchłonęła nas ta interpretacja. Jeśli słuchaliście kiedyś klezmerskiej muzyki, to wiecie, że potrafi ona wzruszyć i przeniknąć do głębi.

Teraz o Korczaku. Tak się składa, że mieszkam w warszawskiej dzielnicy, gdzie kiedyś odbywały się kolonie letnie podopiecznych Janusza Korczaka. Mamy na osiedlu pomnik poświęcony pisarzowi, są ulice Starego Doktora i Króla Maciusia, który jest również patronem lokalnej podstawówki. I tak Korczak mimowolnie, gdzieś obok pojawia się w naszej codzienności, stąd może ciekawość mojego syna, kim tak naprawdę był ten pan z łysiną, bródką, w okrągłych okularach. Wspomniałam już, że Anna Czerwińska-Rydel napisała biografię Janusza Korczaka z sercem, widać jej zaangażowanie i przygotowanie, drobiazgową znajomość faktów z życia lekarza i pisarza, jego pism i książek. Z wyczuciem autorka prowadzi nas przez dzieciństwo, początkowo dostatnie, trudniejsze po śmierci ojca, studia medyczne, pokazuje pasję literacką, a także społecznikowską Korczaka, opowiada o Domu Sierot, jego małych mieszkańcach, wychowawcach, zasadach i przekonaniach Starego Doktora, dotyczących dzieci i dzieciństwa. Wszystko to interesująco, wplecione w żywą fabułę, tak, że trudno się znużyć. Zresztą muzyczne przerywniki nie pozwalają.

Ostatnie rozdziały przyprawiają dorosłego o wzruszenie, dziecko jest trochę przejęte, zasłuchane, ale to jeszcze nie ten stopień przerażenia, świadomości tragedii, która spotkała Korczaka i żydowskie dzieci. "Oni tam na obozie zginęli tak wszyscy razem?". "Tak, Korczak był z dziećmi do końca".

Trudne pytania, trudne rozmowy, ale czas na nie też musi być. Może właśnie przy okazji tego audiobooka...

Ewa Skibińska, Ryms, 2012


Prawdziwa uczta dla zmysłów – recenzja audiobooka „Opowieści z zaczarowanego lasu. Trzy złote jabłka”
 
Od setek lat mitologia grecka jest niewyczerpanym źródłem natchnienia dla artystów wszelkich sztuk: teatru, filmu, literatury, sztuk plastycznych... Wciąż na nowo odczytywana, interpretowana, dopowiadana. Nie dziwi więc fakt, że jest inspiracją dla twórczości kierowanej do młodszych odbiorców.
Wychowani na Parandowskim, mamy, niestety, błędne mniemanie na temat bogów greckiego Olimpu. Książka, która stała się lekturą szkolną, w łagodny sposób przedstawia losy bohaterów zamieszkujących wyspy Morza Śródziemnego. Łagodny, a więc przekłamany - nie pokazuje ich prawdziwego oblicza i przygód. Gdy sięgnąć do różnych zbiorów mitów (a nie mam tu na myśli li tylko Parandowskiego, czy Kubiaka, ale również zagranicznych autorów), łatwo można się przekonać, że ich wersji i interpretacji jest bardzo wiele. I nie można wskazać tylko jednej słusznej i prawdziwej, gdyż same źródła znacznie się różnią. Wszak mity funkcjonowały dawniej w przekazie ustnym, więc miały tyle wersji, ilu było opowiadaczy. Warto o tym pamiętać i nie przyzwyczajać się do jednego przekazu. Należy być otwartym również na inne odmiany, dzięki czemu łatwiej będzie nam przyjąć utwory, wydawało by się, dalekie od źródeł...
 
Pełny tekst recenzji autorstwa Agaty Hołubowskiej można przeczytać na stronie Qlturki

Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku

Włączałam ten audiobook, gdy w domu zapadała kompletna cisza. Nie chciałam stracić ani słowa. Choć w czasie tych prawie 5 godzin nagrań bywały chwile, kiedy mój 4-letni syn dołączał do tych chwil powagi i koncentracji. O ile mnie trudno jest pozwolić sobie na samo „bycie słuchaniem", o tyle jemu wychodziło to znakomicie. Siadał i zastygał w bezruchu. I wiedział, że słowa, które płyną z głośników, są WAŻNE.
Czegóż tak słuchaliśmy z nabożnym skupieniem? Audiobooka z serii „Mistrzowie Wyobraźni" pt. „Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku" autorstwa Anny Czerwińskiej-Rydel. Słuchałam i kręciłam głową z niedowierzaniem, czasami łzy kapały mi na prasowane właśnie koszulki dziecięce (tak, tak - najlepszy czas na słuchanie jest podczas prasowania właśnie), chwilami zastygałam jak mój syn, by wczuć się w tamten okołowojenny trudny czas...
Pełny tekst recenzji autorstwa Agaty Hołubowskiej można przeczytać na stronie Qlturki
 

Mail od słuchaczki naszych audiobooków

Sprawdzałam właśnie Waszą ofertę i nie mogłam się powstrzymać przed napisaniem kilku słów. To główne i bardzo właściwe to DZIĘKUJĘ! Czytamy oczywiście, czytamy co dzień, co wieczór ale potem, kiedy uciekamy z pokojów (mamy dwóch chłopców) nie zostawiamy ciszy - snuje się mp3. Jasiu, pomimo swoich pięciu lat, uwielbia „Był sobie król”. Rok temu zasypiał przy „Rozmyślankach”. Mity greckie to jego faworyt, w każdej wersji, więc jutro biegnę poszukać tej, w Waszym wydaniu. Koniecznie też zabierzemy się za „Heweliusza”, już widzę te rozchylone usta i nieobecny wzrok - nic bardziej mylnego, OBECNOŚĆ 100%, mózg jak dobrze naoliwiona maszyna produkuje obrazy, wyobraźnia i fantazja kipią. Jasia półka z płytami zrobiła się za ciasna. Sporo tam starych słuchowisk, kojących piosenek, trochę punk rocka, klasycznych baśni. BUKA ma honorowe miejsce. Jest tu tyle wrażliwości, uwaga rośnie z każdą chwilą słuchania. Może to zabrzmi górnolotnie i trochę pompatycznie, ale co tam: szacunek na Waszych płytach dla małego ucha jest WIELKI! Czuję to, dzieci na pewno też. Dziękuję jeszcze raz, mnóżcie tytuły! Panom Stuhrom przesyłamy uściski i podziękowania. Prosimy o więcej.
Pani Maria z Poznania, mama 5 letniego Jasia i 3 letniego Frania
 

Kto mógł zostać „Królem dzieci”?
 
CZY Janusz Korczak potrafił czarować? Czym najchętniej bawił się w dzieciństwie? Jacy byli jego rodzice? Dlaczego codziennie sprawdzał w lustrze, czy jego nos jest na właściwym miejscu? Kogo nazywał luks-torpedą, huraga­nem i ekstra-gamoniem? Kiedy przypadał Dzień Brudasa i Imie­niny Kuchni? Za co można było otrzymać „pocztówkę tygrysa”? Kto mógł zostać „Królem dzieci”? Kiedy życie Korczaka, w czasach dzieciństwa, radykalnie się zmie­niło i co było tego przyczyną? Jak naprawdę nazywał się Janusz Korczak? Kto był pierwowzorem postaci przyjaciela Króla Maciu­sia Pierwszego? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań związa­nych z życiem Janusza Korczaka można znaleźć, słuchając znako­mitego audiobooka autorstwa Anny Czerwińskiej-Rydel z serii „Mistrzowie wyobraźni”, pt. „Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku”.
Prawie pięciogodzinna opo­wieść wydawnictwa „Buka”, czytana przez Henryka Talara, w fascynujący sposób odkrywa przed małymi słuchaczami postać wybitnego pedagoga (wydawcy polecają ją dzieciom od lat ośmiu). Jest też od­powiedzią na pytania dotyczącego tego, co mia­ło zasadniczy wpływ na jego życiowe wybo­ry. Z opowie­ści dowiemy się choćby, jakie wydarzenia z dzieciństwa ukształtowały osobowość Kor­czaka i dlaczego został on na­uczycielem.
Ogromnym atutem audiobooka jest muzyka grupy Bester Quartet. Ta formacja jest doskonale znana choćby bywalcom festiwali kul­tury żydowskiej, jakie odbywają się w różnych miejscach naszego kraju. Zespół jest bowiem niejako nowym obliczem legendarnego The Cracow Klezmer Band z Kra­kowa. Na płytach audiobooka muzyka Bester Quartet znakomi­cie dopełnia m.in. te fragmenty, które opowiadają o żydowskich korzeniach J. Korczaka.
                                                                                                            Monika Gapińska, Kurier Szczeciński
 

Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem

Jak dobrze, że mamy w zwyczaju hucznie obchodzić rocznice – te związane z narodzinami sławnych ludzi, bądź upamiętniającymi zakończenie ich żywota w świecie doczesnym. Gdyby nie 400-letnia rocznica urodzin astronoma, pewnie dalej żylibyśmy w nieświadomości. Tymczasem stało się inaczej. Rok 2011 jest rokiem Jana Hewliusza i w związku z tym jest o nim (od czasu do czasu) głośno. Bo to, że wielkim astronomem był, pamiętam ze szkoły, ale szczegóły z jego życia, w dodatku szczegóły z życia codziennego współczesnej mu epoki – już nie. Z wielką przyjemnością od kilku już dni słuchamy audiobooka wydanego przez Bukę, który w świetnym tekście autorstwa Anny Czerwińskiej – Rydel zabrał nas w wędrówkę do siedemnastowiecznego Gdańska, kiedy to 28 stycznia 1611r. przyszedł na świat mały Janek. Wędrujemy z nim po niebie – od momentu, gdy wymykał się nocami przed dom i patrzył w gwiazdy, w podróżach po Europie, w rozmowach ze swoim mistrzem Krügerem. Widzimy go jako męża i ojca – najpierw Katarzyny, potem po jej śmierci - Elżbiety. Obserwujemy, jak pracuje w swoim obserwatorium, które nazywa postrzegalnią. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że przez całe życie starał się pogodzić swoją pasję z fachem, którego nauczył go jego ojciec. Heweliusz był … browarnikiem, a jego piwo było znane w całym Gdańsku i okolicy. W tekście świetnie zinterpretowanym przez mistrza słowa – Jana Englerta mnóstwo innych szczegółów z życia naukowca, jego smutki, rozterki. Nie brak w nim humoru – jak choćby przekomarzania się ze swoją pierwszą żoną Katarzyną, a potem z ….ulubioną papugą. To tekst, który pokazuje najmłodszym, że warto mieć marzenia, bo te często się spełniają. Jednak trzeba im również pomóc. Doskonałym dopełnieniem nagrania jest tło muzyczne. Dzięki niemu na pewno można odczuć, że nagle znaleźliśmy się w zupełnie innej epoce. Do tego ma się wrażenie, że czuje się rytm miasta: stukanie chodaków służących biegnących na targ, krzątaninę uliczną, zgiełk podczas pożaru. Myślę, że autorce tekstu znakomicie udało się oddać klimat epoki. Do tego głos lektora i muzyka – wyszedł znakomity tercet. Buka jak zwykle dba o oprawę graficzną. Okładka audiobooka przyciąga uwagę – sprawili to Grażka Lange i … Jan Heweliusz, gdyż to właśnie jego rysunki zostały tutaj wykorzystane. W środku – Słownik astronoma. Cóż to takiego Cynozura, czarna dziura, księżyc malejący, księżyc rosnący? Odpowiedzi szukajcie w małej mądrej książeczce.

Bernadeta Listwoń, blog poleczkazksiazkami.pl


Opowieści z zaczarowanego lasu. Dziecięcy raj

Płyty słuchałam kilka razy, za każdym ze zdumieniem przeżywając podróż na falach dźwięku do zaczarowanego lasu. Niezwykle magiczna jest muzyka pana Rychłego, niebywale baśniowy, ciepły i hipnotyzujący głos pana Tyńca. Razem przekręcają we mnie klucz, którego ruch przenosi mnie do odległej, mitycznej krainy. Głos i dykcja pana Tyńca, jego intonacja i interpretacja utworu nie pozostawia złudzeń co do wielkiego aktorskiego talentu. Muzyka pana Rychłego obejmuje sobą szeroką gamę nastrojów; raz objawia się dźwiękami pełnymi tajemniczej niezwykłości, to znowu stara się wypełnić swój ton radością dziecięcych igraszek, by kulminować w nutach nadciągającego dramatu i upragnionej nadziei. Wiele osób traktuje audiobooki jako okazję do zapoznania się z literaturą „przy okazji” – spaceru, prowadzenia auta, zmywania. W tym wypadku „okazyjne” stają się okoliczności słuchania; Dziecięcy raj zyskuje najwyższą istotność.
pełny tekst recenzji dostępny na www.papierowemysli.pl/recenzje/recReadFull/635

Mity greckie cz.4 Trzy złote jabłka
Trzy złote jabłka to kolejna, czwarta, wyprawa do mitologicznego świata – tym razem śladami wielkiego herosa Herkulesa. Wyprawa do naszych korzeni, bo przecież na początku były mity. Wyprawa nie na siłę, nie jako obowiązek szkolny, ale wspaniałe przeżycie estetyczne, uczta dla oka i ucha. BUKA po raz kolejny udowadnia, że klasyka nie musi być nudna. Jest wręcz odwrotnie za sprawą ciekawego wydania, nietuzinkowej interpretacji, dzieci czerpią garściami z tekstu liczącego sobie ponad 100 lat. Zasłuchane, zaczarowane, oczarowane, zaciekawione – o czym miałam okazję przekonać się w naszym domowym zaciszu. Tym samym potwierdzam opinię, że dzieci lubią mity, gdyż są zafascynowane ich magicznym klimatem, niewyobrażalnym, niedotykalnym. Świetnie wczuwają się w atmosferę, rozpoznają bohaterów, utożsamiają się z nimi.
Samo wydanie tej jak i pozostałych części całej serii „Opowieści z zaczarowanego lasu” jest doskonale przemyślane i w dobrym guście. Widać, że autorom pomysłu zależało na tym, by czytelnik – słuchacz odniósł wrażenie, że faktycznie znalazł się w krainie nieziemskiej, zaczarowanej. Myślę, że w mojej opinii nie jestem odosobniona. Muzyka, ciepły głos Krzysztofa Tyńca, który ma w sobie pewną tajemniczą nutę, charakterystyczne zawieszenie głosu, niepewność, doskonała umiejętność nadawania różnym bohaterom cech charakterystycznych poprzez odpowiednie modelownie głosem, co powoduje wręcz taki stan rzeczy, że do jednych ludków czujemy sympatię, do innych już nie; dalej możliwość obcowania z doskonałymi obrazami Józefa Wilkonia, opracowanie graficzne Grażki Lange, a na końcu – co chyba najważniejsze w tym przedsięwzięciu – oryginalny tekst Hawthorne’a, pełen humoru, skupiający się na szczegółach, napisany prostym językiem – to wszystko tworzy oryginalną ciekawą całość.
Bernadeta Listwoń, blog poleczkazksiazkami.pl
 

Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem
 
Leżę sobie właśnie na kocu, nad głową mam gwiazdy, a na uszach słuchawki. W uszach zaś opowieść o życiu Jana Heweliusza – astronoma z Gdańska. O Koperniku pewnie wszyscy słyszeli, a o Heweliuszu mało kto, a też był wielkim uczonym. Słucham więc o tym, do jakich szkół chodził, jak patrzył w niebo, oglądał gwiazdy, i o jego papudze bardzo śmiesznej też słucham. A w tle muzyka – pewnie taka, do jakiej tańczył na balu, kiedy poznał swoją żonę Katarzynę. Może kiedy zasnę, przyśni mi się dawny Gdańsk i ulica Korzenna, gdzie mistrz Heweliusz miał swoją wieżę obserwacyjną.
                                                                                                                                                              Bluszczyk, lipiec 2011

Świerszczykowe nutki
Ale tu dziś muzycznie! Nic dziwnego, skoro za chwilę napiszę o nowej płycie BUKI. Podobno to wiersze, których uczyli się w przedszkolu nasi rodzice – nie zgadłbym przenigdy. Ciekawe, czy to dlatego, że czytają je świetni aktorzy, czy dlatego, że muzyka do nich jest taka rózna, zaskakująca, bogata. Od bardzo poważnej, chwilami aż strasznej, do takiej do stepowania (nie umiem, ale szybko się uczę, no co!). A w klasie postanowiliśmy zrobić konkurs recytacji tych wierszyków. Ja oczywiście wybrałem ten najdłuższy. Tylko muzyki tak fajnie chyba nie damy rady podłożyć.
 
Bluszczyk, maj 2011

Chodźcie wszyscy i posłuchajcie!
 
Gdyby tylko znalazł się na sali teoretyk muzyki, zapytałabym go, czy istnieje specjalistyczne określenie na „zwierzęce motywy w bajkach”. Poproszona o przykład, podałabym temat Filemona, czy Misia Uszatka z dobranocki albo styl melodyczny, który towarzyszy wszelkim wystąpieniom zwierzęcego świata u Disney’a. Czy wspominam o tym dlatego, że chcę rozwinąć błyskotliwą karierę krytyka muzycznego? Być może. Głównym powodem jest jednak audiobook Posłuchajcie bajeczki, w którym wydawnictwo buka prezentuje utwory Czesława Janczarskiego.
Utwory, trzeba przyznać, dawno nie wznawiane. Na pięć tytułów trzy znam z wydań Naszej Księgarni sprzed czterdziestu lat; warto przy tej okazji poczynić konstatację, że Nasza Księgarnia ma fatalną politykę wykorzystania własnych archiwów. Wydawnictwo to ma więcej niż świetne tradycje w dziedzinie literatury dla dzieci, samo jednak o tym zapomina. Być może jaskółką wiosny jest odkurzenie serii Poczytaj mi, mamo, ale nie, ale nie przesądzałabym o tym. Ad rem. Co łączy wybrane do Posłuchajcie bajeczki tytuły, to zwierzęcy bohaterowie. Mamy, wedle spisu, zajączka, koziołka, wilczka, misia i parę kaczek (Strzelba zajączka), rozmaitych gości zwierzątkowskiego kina, od wiewiórek przez jeże po kota (Awantura w kinie), kogucika, psa, kreta i lisa (Bajka o Koguciku-Wędrownik i przemądrym Lisie), więcej zajączków (Bieg z przeszkodami), a na deser tygrysy, słonia, małpy oraz… zajączka (Tygrys o Złotym Sercu). I mi się to bardzo podoba, proszę Państwa. Bajki Janczarskiego są pozbawione przemocy, bez szkody dla napięcia, pełne subtelnej mądrości, a nade wszystko – nienachalne. Z pewnym smutkiem, a może już złością, zauważam, że coraz więcej powstaje bajek celowych, krojonych z myślą o konkretnym przekazie; brak im swobody i pełnego oddechu opowieści, baśniowej swobody „snucia się”. Tej pułapki unika Czesław Janczarski, chociaż przecież trzy z wspomnianych bajek mają swój istotny – „zdrowotny” lub etyczny – morał. Jak to – trzy? A dwie pozostałe? – ktoś mógłby zapytać. Awantura w kinie oraz Tygrys o Złotym Sercu są inne. Pierwsza wyjaśnia kinową iluzję – że nie trzeba się bać tego, co na ekranie, ponieważ nie jest to prawdziwe. Druga, druga opowiedziana jest dla samej radości opowiadania bajki; podkreśla to zresztą jej swoista „metabajkowość”; bohaterowie w pewnym momencie zaczynają się zastanawiać, czy aby sami nie są bajką. Ale nawet jeśli – najważniejsze, że znaleźli przyjaźń. I niech to krzepiące zdanie służy za rekomendację dla pozostałych czterech bajek, nie mniej ciepłych, mądrych i o złotym sercu.
Osobne zdanie, akapit oraz karta w dziejach kultury należą się pani Magdalenie Zawadzkiej za interpretację tych bajek. Powiem, co pewnie zdziwi niejednego i niejedną, krótko i po żołniersku – panią Zawadzką da się porównać tylko z panią Ireną Kwiatkowską. Warsztat głosowy, dykcja, umiejętność przybierania rozmaitych ról, ale też czysta radość, nieukrywana frajda współtworzenia bajki – to wszystko charakteryzuje obie Aktorki i zbliża je do siebie. Praca na medal! Praca, dzięki której słuchacze zostają włączeni w opowiadany świat. Z pomocą w tym „procesie współuczestnictwa” przychodzi muzyka Wojciecha Błażejczyka, której specyfikę próbowałam oddać na górze strony. Rozgrzewająca, fantazyjna i przepojona nieinfantylną słodyczą, duchem przygody, podobnie zresztą jak refren, czytany przez panią Zawadzką pomiędzy bajkami.
Całości dopełnia rysowane przez panią Natalię Baranowską etui. Artystka ma swój własny styl, który – w zależności od zwierzątka – czasami przemawia do mnie bardziej, a czasami mniej, jednak nie mogę odmówić mu uroku. Ciekawy jest pomysł dołączenia książeczki z samymi ilustracjami – można sobie poopowiadać, kto jest kim, poobcować z bohaterami okiem, a nie tylko uchem, jest okazja do rozwinięcia dodatkowej sfery wrażliwości. Przyznam, że z początku kręciłam nosem, przyzwyczajona serią bukowych Mitów greckich do dodatku ilustrowanych książek z treścią. Doszłam jednak do wniosku, że skoro Posłuchajcie bajeczki zostało pomyślane jako audiobook, to wszelkie „ponaddżwiękowe” pretensje są nieuzasadnione. Uzasadniona jest jednak, i to rzetelnie, potrzeba posiadania, oglądania i odsłuchiwania tej produkcji, która jest najzupełniej – „powiem krótko i po Sienkiewiczowsku – bajeczna!”.
 
Maria Nowakowska, blog papierowemysli.pl, maj 2011

Posłuchajcie bajeczki
 
Posłuchajcie bajeczki to pięć, trochę już zapomnianych bajeczek o zwierzątkach autorstwa Czesława Janczarskiego. Pierwsza z nich Strzelba zajączka, którą mamy na półce w wersji książkowej (pamiętam dzień, w którym mama nam ja kupiła) z 1977 roku z senno – zimowymi ilustracjami, należy do tych najbardziej ulubionych. Na chwilę tylko została odstawiona na bok, ponieważ starszy Tomek zaczął wybierać już trochę poważniejsze książki, ale ostatnio odkrył ją młodszy Mikołaj. Obok Strzelby, na płycie CD można wysłuchać następujące tytuły: Awantura w kinie, Bajka o Koguciku – Wędrowniku i przemądrzałym Lisie, Bieg z przeszkodami, Tygrys o złotym sercu.
Janczarski, ojciec kultowego Misia Uszatka, w swoich opowieściach zawsze poruszał tematy ważne, starał się docierać do dzieci, ale bez nachalnego dydaktyzmu. Snuł swoje opowieści, a maluchy same mogły wyciągać z nich naukę dla siebie. Tak też jest i tym razem: jego krótkie bajeczki wprowadzają w świat wartości takich jak przyjaźń, szacunek, odwaga, uczciwość, odpowiedzialność, sprawiedliwość, pokojowość, solidarność, optymizm, humor, współczucie, zaufanie. W dzisiejszym świecie to czasem rzeczy niemodne, prawda? To wszystko jest gdzieś między wierszami, trzeba tylko dopowiedzieć, ale dla dziecka jest wszystko od razu czytelne. Bajki czyta Magdalena Zawadzka (Baśka z Pana Wołodyjowskiego). Tekst, jak to u BUKI zwykle bywa, pięknie okraszony muzycznie. Muzyka jest tu również bohaterem – szczególnie widoczne jest to w Strzelbie zajączka. Buduje napięcie, daje dziecku wyraźny sygnał, że za chwilę może wydarzyć się coś okropnego (ach ten Wilczek!). W cieniutkiej książeczce dzieci znajdą ilustracje ze zwierzątkami występującymi w bajeczkach. Takie zapomniane skarby, wydane dawno temu, są obecnie w cenie. Kiedy ostatnio buszowałam na internetowych półkach różnych antykwariatów, znalazłam Strzelbę zajączka za… 80 złotych. Fajnie, że wyciągnięto te bajeczki z lamusa. Po minach moich dzieci widzę, że nie tylko ja tak myślę.
 
Bernadeta Listwoń, blog poleczkazksiazkami.pl
 

Nosorożce w dorożce i inne wiersze
 
Nosorożce w dorożce to kolejna ciekawa propozycja wydawnictwa Buka – Akademii Rozwoju Wyobraźni. Z wierszy w interpretacji Krzysztofa Kowalewskiego i Agnieszki Suchory, poeta (rocznik1920), jawi się jako człowiek o dużym poczuciu humoru, baczny obserwator życia codziennego, o ciętym języku, potrafiący celnie ocenić daną sytuację, maestro słowa. Bohaterami omawianych wierszy są przede wszystkim zwierzęta; Oczywiście na przedzie korowodu z dziwaczną rodziną Nosorożców, która udaje się do samiutkiego Nosorożcowa. I to te wiersze właśnie najbardziej przypadły do ucha mojemu dziecięciu: Wąż (pewnie znacie ten wierszyk o wężu, co to idzie polną dróżką i nie porusza żadną nóżką), śmieszne Dwa jeże (dowiadywały się u fryzjera, jakie fryzury są na topie), Żyrafa u fotografa (trochę zakompleksiona zwierza:) z powodu długiej szyi), Był sobie niedźwiedź (nie mógł spać i sam sobie śpiewał kołysanki:Luli, luli, oczka zmruż/ Trzeba spać, bo zima już). Wszystko to w doskonałej oprawie muzycznej Macieja Mulawy. Można słuchać, można czytać (dodatkiem jest książeczka z wybranymi wierszami. Dla mnie ta płyta to miłe wspomnienia – z kiedyś tam. Fajnie odtworzyć ten świat na nowo razem z moimi dziećmi:)
 
Bernadeta Listwoń, blog poleczkazksiazkami.pl
 

Nosorożce w dorożce i inne wiersze

W podróży, jak powszechnie wiadomo, dobrze mieć interesujące towarzystwo. Na przykład rodzinę nosorożców, kawkę z czkawką, pawia mówiącego z francuska i wiele, wiele innych. Trochę ciasno? Ale jak wesoło! Cała ta menażeria, opisana wierszem przez Ludwika Jerzego Kerna, zmieściła się jakimś cudem w jednym małym audiobooku. Taki niby mały, a pełno w nim dowcipu, zabawy językiem, rymem i rytmem. Do tego bogate opracowanie dżwiękowe, świetne, odważne opracowanie graficzne Grażki Lange oraz głosy Krzysztofa Kowalewskiego i Agnieszki Suchory. Dużo radości!
 
Joanna i Michał Rusinek, Twoje dziecko, sierpień 2010

Mity greckie cz.2 Głowa Meduzy
 
Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a czyta się i słucha, jakby to była baśń. Autor nie podaje wyłącznie suchych faktów z życia bohaterów – urodził się w …, udał się do… , walczył z… Jego opowieści są jak obrazy – autor czuje to, co widzi, pisze poetyckim językiem, co sprawia, że jego mity są jedyne w swoim rodzaju.
Przeczytajcie początek tej niezwykłej opowieści z Zaczarowanego Lasu:
Perseusz był synem Danae, a ona córką królewską. Kiedy był jeszcze malutki, jacyś niegodziwi ludzie zamknęli go wraz z matką w skrzyni i rzucili na morze. Wiatr dął rześko i odegnał skrzynię daleko od brzegu, a wzburzone fale miotały nią na wszystkie strony. Danae tuliła dziecko do piersi i drżała ze strachu, że jakaś ogromna fala może ich pogrzebać pod swoim spienionym grzbietem. Ale skrzynia płynęła sobie dalej, nie tonąc, nie obracając się dnem do góry; a gdy nadeszła noc, podpłynęła tak blisko jakiejś wyspy, że zaplątała się w sieć rybaka, który wyciągnął ją na suchy piasek. Wyspa nazywała się Serifos, a władał nią król Polidektes, który, jak się okazało, był bratem tego rybaka.
Wciąga? Pewnie, że tak. Bo teraz nasuwają się pytania – co stanie się z nimi, jak przyjmie ich król. Król był człowiekiem złym, niegodziwym, jak zresztą większość mieszkańców jego królestwa. Kiedy Perseusz wyrósł na młodzieńca, wysłał go w daleką i niebezpieczną podróż po tytułową głowę Gorgony Meduzy.
Kim była Gorgona Meduza, jak wyglądała, w końcu – czy wyprawa Perseusza zakończy się szczęśliwie? Zachęcam do sięgnięcia po książkę i płytę. W Głowie Meduzy jest baśń, przygoda, tajemnica, jest w końcu dreszczyk emocji i subtelny humor. Perseusz – główny bohater ma cechy wielu innych postaci mitycznych, również bohaterów Homera. Jest gwałtowny, zapalczywy, ambitny. Wyrósł na pięknego młodzieńca, niezwykle silnego, dzielnego i zręcznie władającego bronią. Ważny jest tu motyw podróży, w którym główny bohater nabiera doświadczenia, mężnieje, staje się prawdziwym mężczyzną. Zaraz przypominają mi się stare wazy greckie, etruskie, które przedstawiały takich bohaterów. Tutaj namalował ich Józef Wilkoń. Jego ilustracje też przypominają stare malowidła sprzed wieków. Ciemne, z domieszką złota, czerwieni jarzębinowej, turkusu – są piękne.
Piękne i nagie ciało, tak samo jak mistrzów dłuta, uwodziło garncarzy. Rysowali je zawsze najpierw, a potem dopiero kilku kreskami narzucali na nie cień szaty. I jeszcze nie mogli się oprzeć, aby przy ślicznym chłopcu nie położyć napisu; kalos, i to słowo zachwytu powtarza się nieustannie, czasem samo jedno woła do nas z glinianego czerepa, na którym nic nie ocalało z rysunku.
[Jan Parandowski – Z antycznego świata]
Dotyczy to również ilustracji Wilkonia. Nagość przykryta jest zaledwie zwiewną szatą.
Tyle o książce. Na płycie mit czyta Krzysztof Tyniec. Robi to powoli, melodyjnie, z klimatem, nostalgicznie. Nie tak, jak zazwyczaj czyta się bajki czy baśnie. Tyniec ma tutaj swoją propozycję interpretacji mitu – według mnie bardzo udaną. Unika emocji, jakie często towarzyszą lektorom. To w słuchaczu wszystko się burzy, poruszona zostaje nutka to ciekawości, to złości, to radości. Odbiór w naszych rękach – lektor niczego nam nie narzuca, od nas zależy jak zareagujemy na słuchany fragment. Muzyka skomponowana i wykonana przez Macieja Rychłego tworzy piękną otoczkę dla tej przygody, w którą warto się wybrać.
 
Bernadeta Listwoń, blog poleczkazksiazkami.pl

Wydanie mityczne
 
Nazwa, podobnie jak szlachectwo, zobowiązuje. Akademia Rozwoju Wyobraźni Buka wzięła sobie te słowa do serca. Dowodem na to mogą być między innymi Opowieści z Zaczarowanego Lasu Hawthorne’a, przygotowane w sposób mogący zadowolić najbardziej wygórowane oczekiwania.
Kilka lat temu, po dość długim zastoju na rynku wydawnictw audialnych (spowodowanym zapewne porzuceniem szpul, winyli i kaset na rzecz CD-ków), w Polsce zaczęły pojawiać się nowe oficyny, proponujące wygłodniałym odbiorcom literaturę czytaną. Jedne wyspecjalizowały się w przywracaniu klasyki słuchowisk (np. seria Bajki-Grajki), inne skupiły się – po prostu – na dostarczaniu czytelnych nagrań, trzecie zaś postanowiły osiągnąć nową jakość – bynajmniej nie tylko techniczną. Buka m.in. serią Mitów greckich zapisała się właśnie w tej ostatniej kategorii.
Dziecięcy raj to kompleksowa publikacja, obejmująca nagranie i książkę, podane w zgrabnym, smukłym etui. Całość jest tak bogata w zalety, że trudno zdecydować się, o której mówić najpierw. Spróbuję jednak trzymać się, by tak rzec, kolejności obcowania, wędrując od pierwszej do ostatniej strony okładki. Pierwsze słowa uznania kieruję pod adresem kavka.pl, odpowiedzialnej za projekt graficzny – z jednej strony prosty, nieprzeładowany, nowoczesny, a jednocześnie dobrze współbrzmiący z „antycyzującymi” pracami Józefa Wilkonia. Początek zapowiada moc miłych odkryć, zestawiając nazwiska panów Tyńca, Wilkonia i Rychłego, w rolach – odpowiednio – interpretatora tekstu, ilustratora oraz twórcy oprawy muzycznej. Żadnego nie trzeba przedstawiać, gdyby jednak zaszła taka potrzeba – odsyłam do biogramów. Po biało-czarnym wstępie, otwiera się przed nami wnętrze etui, barwnie zakomponowane fioletowymi i oliwkowo-złotymi pasami; lubię być zaskakiwana takimi kontrastami. Dwie ładnie wyprofilowane kieszonki kryją odpowiednio: lewa – płytę, prawa – książeczkę. Zawartości dopełnia spis treści nagrania, ułożony z początkowych zdań kolejnych fragmentów. Tu pozwolę sobie na podwójną „pochwałę myślenia”. Nagranie podzielone zostało na 7 części; przerwanie odsłuchu w środku nie zmusza odbiorcy do skakania na chybił trafił lub przesłuchiwania na nowo całości. Każda część została w spisie opatrzona zdaniem, od którego się zaczyna; to porządkuje, ale też pozwala lepiej śledzić tekst dzieciom, które nie czytają jeszcze sprawnie. Byłabym w pełni zadowolona, gdyby to zdanie zostało jeszcze wytłuszczone w tekście; tego jednak nie zrobiono i notuję to jako drobny, acz znaczący brak.
Płyty słuchałam kilka razy, za każdym ze zdumieniem przeżywając podróż na falach dźwięku do zaczarowanego lasu. Niezwykle magiczna jest muzyka pana Rychłego, niebywale baśniowy, ciepły i hipnotyzujący głos pana Tyńca. Razem przekręcają we mnie klucz, którego ruch przenosi mnie do odległej, mitycznej krainy. Głos i dykcja pana Tyńca, jego intonacja i interpretacja utworu nie pozostawia złudzeń co do wielkiego aktorskiego talentu. Muzyka pana Rychłego obejmuje sobą szeroką gamę nastrojów; raz objawia się dźwiękami pełnymi tajemniczej niezwykłości, to znowu stara się wypełnić swój ton radością dziecięcych igraszek, by kulminować w nutach nadciągającego dramatu i upragnionej nadziei. Wiele osób traktuje audiobooki jako okazję do zapoznania się z literaturą „przy okazji” – spaceru, prowadzenia auta, zmywania. W tym wypadku „okazyjne” stają się okoliczności słuchania; Dziecięcy raj zyskuje najwyższą istotność.
Tekst Hawthorne’a opowiada w nowym ujęciu stary mit o Pandorze, jej ciekawości i nieszczęsnej puszce. Bardzo dobre tłumaczenie pozwala wypłynąć literackim walorom tego tekstu. Jest to opowieść o bogatej ornamentyce i gąszczu znaczących szczegółów, które uwypuklają się podczas kolejnej lektury. Podoba mi się postawienie akcentu na współwinie – nie tylko ten jest niedobry, co zawinił, lecz także ten, który go w porę nie powstrzymał. Ilustracje pana Wilkonia jak zwykle bronią się same; wiem, że nie wszyscy lubią jego styl, jednak charakterystyczne dla niego malarskie ujęcie, łączące w sobie spontaniczność dziecięcych zabaw i mityczne dostojeństwo, naprawdę sprawdza się w połączeniu z Dziecięcym rajem. Paleta raz jest niemal monochromatyczna, raz – silnie skontrastowana. Smaczku całości dodaje zestawienie z mocno nasyconą, zdobioną w zupełnie inny sposób oprawą.
Czwarta strona oprawy – by poddać się rygorom konsekwencji – powtarza wszystkie zalety pozostałych trzech; wzbogacona ponadto została o tekst recenzji pani Joanny Olech, recenzji tyleż krótkiej, co entuzjastycznej. Gdyby więc moje słowa okazały się nieprzekonujące, polecam zaufać jej poincie. Bądź – co najlepsze – własnym, dociekliwym zmysłom.
 
Maria Nowakowska, blog papierowemysli.pl, marzec 2011

Mity greckie cz. 1 Dziecięcy raj
Przecież wszystko złe na tym świecie jest przez Pandorę. Nieznośnego dzieciaka, który nie umiał pokonać własnej słabości. Choroby, troski, ból, nędza. Wypuściła je, mimo boskich zakazów. To przez nią te nasze biedy człowiecze.
Chociaż… – Parandowski pisze o beczce Pandory. Phi – co tam beczka. Czyż może wzbudzić nasze pożądanie? Tak samo rzecz się ma z puszką, która króluje w naszym języku jako powszechnie używany zwrot. Puszka to w końcu tylko puszka – można o niej zapomnieć. Nathaniel Hawthorne pisze o skrzyni. A robi to w taki sposób, że myśli nasze krążą wokół tego cacka, dzieła sztuki, prawdziwego majstersztyku. Czyżby chciał usprawiedliwić Pandorę za to, co zrobiła? A może chciał skłonić nas do takiej refleksji – a ty jakbyś zachował się na miejscu dziewczyny? Ja pewnie widząc takie cudo, szczerze przyznaję się – otworzyłabym skrzynię, jak nic.
Skrzyneczka była zrobiona z bardzo pięknego drzewa o ciemnych, soczystej barwy słojach na całej powierzchni, a tak gładko wypolerowana, że mała Pandora mogła w niej dostrzec swoją twarz. (…) Rogi i krawędzie skrzynki były rzeźbione z niezwykłym kunsztem. Wzdłuż brzegów widniały postaci mężczyzn i kobiet, a najpiękniejsze dzieci, jakie ludzkie oko kiedykolwiek widziało, odpoczywały, lub bawiły się wśród kwiatów i listowia. Wszystko to było tak ślicznie przedstawione i tak harmonijnie wiązało się z sobą, że kwiaty, liście i sylwetki ludzi zdawały się jakby splecione w jeden wieniec różnorakiego piękna.
Cytując powyższy fragment chciałam, byście posmakowali artyzmu tekstu, który autor z niezwykłą wirtuozerią, dobierając starannie słowa, dbając o każdy szczegół przygotował na wyprawę do zaczarowanego lasu. A w nim mnóstwo dziwów – postaci znanych z mitologii, mnóstwo zdarzeń, o których być może kiedyś słyszeliśmy – a tu opowiedzianych tak, że ma się wrażenie, że dotknęło się czegoś pięknego i ulotnego.
Bardzo cieszę się, że po latach odkurzono Mity Greckie autorstwa amerykańskiego romantyka (1804-1864). To, co jest ich niebywałą zaletą, to ich klimat - romantyczny, XIX – wieczny, tajemniczy, którego nie znajdziemy w mitach dla dzieci pisanych przez bardziej współczesnych pisarzy (Inkiow, Kasdepke, Graves). Hawthorne nie pozwala sobie na żarty, przaśny humor, pójście na skróty, którymi niektórzy autorzy chcą zjednać sobie młodszych czytelników. Nie znam innych mitów Hawthorne’a, ale na przykładzie Dziecięcego raju można zauważyć, jak autor analizuje zachowania bohaterów, nie przedstawia tylko suchych faktów, ale chce wyjaśnić, dlaczego tak się stało, daje swoim bohaterom nie tylko ciało, ale też duszę, pokazuje, o czym myślą, czego chcą, jakie są ich marzenia.
O Mitach Greckich przeczytałam na blogu Justyny Sobolewskiej. Autorka narobiła mi wielkiego apetytu. Kiedy zaczęłam moje poszukiwania, okazało się, że wydano właśnie audiobook z pierwszą częścią, a w planach są kolejne.
Dziecięcy raj został świetnie zinterpretowany przez Krzysztofa Tyńca. W głosie aktora słychać tajemnicę, którą chce się odkryć w zaczarowanym lesie. Do tego starannie przygotowane tło muzyczne Macieja Rychłego i ilustracje Józefa Wilkonia (do płyty dołączona jest książeczka). Słuchając tekstu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest się w zaczarowanym lesie. Opowieści o Pandorze i tajemniczej skrzyni słucha się wybornie wieczorami. Dźwięki muzyki świetnie współtworzą wieczorny klimat – a dziecię, szczęśliwe, zasypia na swej ukochanej podusi.
 
Bernadeta Listwoń - blog poleczkazksiazkami.pl

Czesław Janczarski  - Posłuchajcie bajeczki

Buka zdążyła przyzwyczaić nas do dobrych, mądrych audiobooków. W serii „Mądre bajki” ukazały się ostatnio m.in. wiersze Danuty Wawiłow i Ludwika Jerzego Kerna w znakomitym wykonaniu znanych aktorów. Nie inaczej jest z przypomnianymi właśnie opowiadaniami Czesława Janczarskiego (twórcy Misia Uszatka). Na płycie znajdziecie pięć bajek. Bohaterami są tu zwierzęta m.in.: poczciwe i gościnne kaczki, siostry wiewiórki – bałaganiary, cwany wilk, leniwy zajączek Szarek i dwójka jego przyjaciół Kapustek i Sałatek, samotny Tygrys o Złotym Sercu i inni.

Słuchamy wydawałoby się niemożliwych historii o przyjaźni tygrysa i królika, zającu, który strzelbą nabitą grochem przepędza wilka, kogucie, który przechytrzył lisa. Słuchamy jak zaczarowani, bo Magdalena Zawadzka cudnie zmienia głos udając koziołka, kaczkę, papugę czy kota. Teatr jednego aktora w najlepszym wydaniu!

Audiobookowi towarzyszy niewielka książeczka, w której mali słuchacze znajdą sympatyczne wizerunki bohaterów bajek.

Polecam zamiast wieczornej bajki w szklanym okienku!

Ewa Skibińska - "Ryms" czerwiec 2010


Opowieści z zaczarowanego lasu, cz.1 Dziecięcy raj, Mity greckie

Książka do słuchania dla młodych badaczy mitów greckich. Z dzieciństwa pamiętamy tę piękną książkę i bardzo się ucieszyliśmy znajdując jej wersję audio. Krzysztof Tyniec czyta tu pierwszy rozdział o Pandorze i Epimeteuszu. Muzykę napisał Maciej Rychły z kwartetu Jorgi, a książkę - tak, tak, w opakowaniu znajdziemy także książkę z tym opowiadaniem - ilustrował sam Józef Wilkoń. Bardzo wysmakowana rzecz. Na długie wieczory - w sam raz!
[4+]

Joanna i Michał Rusinek, miesięcznik Twoje Dziecko, luty 2010 


Nosorożce w dorożce i inne wiersze

Niemal godzina znakomitej poezji, w wybornej interpretacji i oprawie muzycznej. Jak zawsze w przypadku wydawnictwa Buka. To już kolejna płyta przygotowana przez Akademię Rozwoju Wyobraźni Buka. Tym razem przeznaczona dla najmłodszych słuchaczy, takich od lat trzech. Zawiera 32 wiersze Ludwika Jerzego Kerna. Sporo tu kotów, są oczywiście tytułowe  nosorożce pomykające dorożką, poznajemy dwa jeże, sowę, kruka, a nawet żyrafę, która odwiedziła fotografa, kawkę i pawie.... Jest ciepło, radośnie i bardzo dowcipnie. Swoimi głosami czarują wyobraźnie słuchaczy Agnieszka Suchora i Krzysztof Kowalewski.
Na okładce „Nosorożców w dorożce...” zamieszczono hasło „Mądre bajki. Czytają? Nie czytają? Może... posłuchają???”. Zapewniam, że propozycja jest przednia. A gdyby chciały też poczytać - do płyty dołączono mikrozbiór wierszy w prześwietnym opracowaniu graficznym Grażki Lange.

Beata Kęczkowska, Gazeta Co Jest Grane (warszawskie wydanie), 13 listopada 2009

 


Mity greckie cz.1 Dziecięcy raj
„Dawno, dawno temu, kiedy nasz stary świat przeżywał pierwsze dni swojego dzieciństwa, żył sobie chłopiec imieniem Epimeteusz, który nie miał ojca ani matki. I żeby nie był samotny, z dalekiego kraju przywieziono mu dziewczynkę, tak jak on bez ojca i matki, która miała być mu towarzyszką zabaw i pomocnicą. Nazywała się Pandora”.
Tak rozpoczyna się Dziecięcy raj Nathaniela Hawthorne’a, czytany przez Krzysztofa Tyńca. Niski głos aktora powoli buduje napięcie, a oprawa muzyczna Macieja Rychłego wprowadza słuchacza do krainy mitycznych bogów. Mity greckie odżywają na nowo w obrazach z dźwięków i słów artystów. Są opowiedziane nie tylko pięknym, ale i zrozumiałym dla dziecka językiem. Do płyty CD dołączona jest książeczka, mistrzowsko zilustrowana przez Józefa Wilkonia. Jeśli wasze dziecko wysłucha jednej płyty, z pewnością będzie chciało sięgnąć po kolejne.
 
                                                                                                        Miesięcznik Familia, czerwiec 2009

Mity greckie cz.2 Głowa Meduzy
Głowa Meduzy jest drugą częścią serii MityGreckie - Opowieści z zaczarowanego lasu autorstwa Nathaniela Hawthorne'a. Wcześniej ukazał się Dziecięcy raj. Wydawnictwo Buka zapowiada kolejne: Złotodajną moc, Trzy złote jabłka, Cudowny dzban i Chimerę. Każda książka jest zaopatrzona w płytę CD. Bez wahania rekomendujemy całą serię. Z kilku powodów.
            Mity Greckie w interpretacji romantyka Nathaniela Hawthorne'a, choć napisane w XIX wieku, nie trącą myszką, nie straszą dziwaczną składnią, i - co najważniejsze - są napisane z myślą o dzieciach. Mity są przecież przodkami baśni. To niesamowite, pełne przygód historie z życia bogów i herosów. Trzeba je tylko umiejętnie opowiedzieć: bez patosu, przystępnym językiem i z humorem. Udało się to autorowi, udało się też tłumaczom.
            Powód drugi to edukacyjna wartość mitów. I nie o żaden dydaktyzm tu chodzi, po prostu w mitach świetnie uwidaczniają się dobre i negatywne postawy. W Głowie Meduzy młodzi czytelnicy wyruszą na niebezpieczną wyprawę razem z dzielnym Perseuszem. Zgodnie z życzeniem złego króla Perseusz musi przynieść władcy głowę stwora - gorgony Meduzy. Po wielu perypetiach udaje się to naszemu bohaterowi. Jednak sam, bez pomocy przyjaciół, nie wskórałby nic. Na końcu jest też i kara - dla złego króla i jego dworu. Czyli górą sprawiedliwość, prawe intencje i oczywiście przyjaźń.
Książeczkę - niewielką, bo liczącą niespełna czterdzieści stron - starsze dziecko może przeczytać samodzielnie, choć wspólna lektura z mamą lub tatą na pewno będzie przyjemniejsza. Ucieszą się smakosze dobrej ilustracji: Głowę Meduzy zilustrował Józef Wilkoń. Czuć rękę mistrza, jego rysunki można kontemplować tak po prostu. I jeszcze jeden atut serii, o którym wspominaliśmy na początku - bonus w postaci książki do słuchania(audiobook). Głowę Meduzy czyta Krzysztof Tyniec, muzyczną oprawą zajął się Maciej Rychły z Kwartetu Jorgi, znanego folkowego zespołu. Za sprawą muzyki jest więc nastrojowo, delikatnie, kiedy trzeba groźnie. Do tego stonowana narracja Tyńca. Odbiór jest znakomity. Przekonajcie się sami...
Ryms, maj 2009


Wyobraźnia skierowana na mity
 
Właśnie ukazała się książka z CD wydana przez Akademię Rozwoju Wyobraźni "Buka". To Nathaniel Hawthorne i "Opowieści z zaczarowanego lasu. Głowa Meduzy". Świetny pomysł na prezent dla najmłodszych. 
"Opowieści..." czyta Krzysztof Tyniec. Muzyka - Maciej Rychły. Ilustracje - sam Józef Wilkoń. Buka istnieje od trzech lat. Jak dotąd wydała "Małego Księcia" czytanego przez Wiktora Zborowskiego z muzyką prof. Szabolcsa Esztényiego, "Karampuka" Ludwika Jerzego Kerna w interpretacji Artura Barcisia z muzyką Astora Piazzolli i wybitne "Rozśmieszanki, Rozmyślanki, Usypianki" Danuty Wawiłow czytane przez Edytę Jungowską, Jerzego i Macieja Stuhrów w opracowaniu muzycznym Macieja Mulawy. No i pierwszą część "Opowieści z zaczarowanego...".

Każdy z albumów jest przemyślany od początku do końca - od okładki, przez grafikę i ilustratora, po wybór tytułu. Tak jest i tym razem. "Opowieści..." amerykańskiego romantyka Nathaniela Hawthorne'a to niekoturnowa, bardzo przystępna interpretacja mitów greckich, pełna poczucia humoru. I jeszcze jedno - książka Hawthorne'a nie była u nas wznawiana od 20 lat, można ją jedynie znaleźć w antykwariatach. Tymczasem Buka zamierza wydawać kolejne części, w planach "Złotodajna moc", "Trzy złote jabłka", "Cudowny dzban", "Chimera". Dziś propozycja audiobooków dla dzieci jest znacznie większa niż kilka lat temu. Zapewne jest też trudniej zaproponować coś ciekawego dzieciom. Buce się to udaje.
 
Beata Kęczkowska „Gazeta Wyborcza” grudzień 2008

Starożytna Grecja z muzycznym akompaniamentem

Pierwsza z sześciu części Mitów Greckich, wydanych w wersji tradycyjnej i audio przez Akademię Rozwoju Wyobraźni Buka, urzeka nie tylko treścią. Uwagę przykuwają przepiękne ilustracje Józefa Wilkonia, który po latach artystycznej „emigracji” na dobre rozgościł się na kartach książek dla dzieci i młodzieży wydawanych w Polsce. Funkcję ilustracji w wersji audio Mitów pełni muzyka skomponowana przez Macieja Rychłego – i robi to doskonale – stonowana, ale intrygująca; poważna, ale nienadęta.
Tak podane Mity nie mają nic wspólnego z nudnym i przyciężkawym przekazem serwowanym dzieciom w szkole w ramach lektury obowiązkowej; wciągają czytelnika/słuchacza, każą niecierpliwie czekać na ciąg dalszy.

Ewa Świerżewska
"Ryms", kwartalnik o książkach dla dzieci i młodzieży


O (mitycznej) ciekawości
Doskonale opowiedziany mit o puszce Pandory. Swobodnie można go już czytać czterolatkowi, nie umkną jego uwadze dziwne zdarzenia, a i w mig pojmie historię o niepohamowanej ciekawości. W tej cieniutkiej książeczce znalazło się zaledwie kilka ilustracji Józefa Wilkonia, które i tak wystarczyły, by przedstawiony świat odsłonił swoją archaiczną siłę. Niespodzianką jest płyta CD z tekstem przeczytanym przez Krzysztofa Tyńca oraz muzyką Macieja Rychłego z kwartetu Jorgi. Rewelacyjne!
 
Katarzyna Kubisiowska
„Mamo to ja” listopad 2008

Słowo, obraz i muzyka jako pomost między tradycją a współczesnością.
 
Cywilizacja helleńska w zgodnej opinii ludzi nauki i sztuki wykształciła idee i wartości, na które wciąż się powołujemy, z których wciąż pośrednio korzystamy. Ilu z nas jednak znana jest ta kultura, choćby jej podstawy? Jak wyprowadzić świadomość o niej z gabinetów wyspecjalizowanych naukowców, prac teoretyków ?
Jak przywołać jej żywe oblicze, stworzyć warunki do jej poznania i czynnego w tej kulturze udziału?
Jak przypomnieć mit Złotej Grecji , jak realizować go dzisiaj?
Jak współczesnym językiem sztuki odczytywać to, co w tamtej kulturze osiągnęło wymiar ponadczasowy.
Czy można współczesnym językiem sztuki przybliżyć mity greckie najmłodszemu odbiorcy?
 
Program wydania serii CD z mitami greckimi ma na celu uruchomienie postaw kreatywnych  wobec multimedialnej formy - sztuki słowa, współczesnej grafiki, muzyki.
Seria ta ma na celu stworzenie nowej, atrakcyjnej dla młodego odbiorcy formy edukacji artystycznej.
 
Maciej Rychły - kompozytor muzyki do Mitów greckich 

Mitologia jest częścią intelektualnego ekwipunku, w jaki rodzice i dziadkowie wyposażają nas w dzieciństwie. Jest cywilizacyjną schedą po poprzednikach, niepostrzeżenie zakorzenioną w naszej wyobraźni. Mity i baśnie to wspólny, europejski kod kulturowy – nieustannie odwołujemy się do niego. Mityczne figury mieszkają z nami. Mówimy : „chimeryczny”, „narcystyczny”, „orficki”, „prometejski”... Mówimy - „kompleks Edypa”, „męki Tantala”, „stajnia Augiasza”… Język mitologii jest naszym europejskim esperanto.
Jeżeli ten nieprzerwany łańcuch dziedziczenia kultury ma trwać, jeśli nie chcemy, aby nasze dzieci „ogłuchły” na głosy dochodzące z przeszłości – dajmy im szansę na oswojenie się z kapryśnymi, heroicznymi, próżnymi i bardzo, bardzo ludzkimi bohaterami mitów. „Opowieści z zaczarowanego lasu” Nathaniela Hawthorne’a są piękną i bezpretensjonalną interpretacją mitologii. Wystrzegając się  bombastycznego stylu, z dużym poczuciem humoru, autor prowadzi nas przez „zaczarowany las” – sugestywny, tajemniczy, zaludniony przez nimfy, fauny, bogów i herosów. Ten przystępny, przyjazny dzieciom tekst (nie wznawiany w Polsce od lat 20-tu i szczęśliwie „odkopany” przez Bukę!) zyskał nagle parę sprzymierzeńców – oto Jego Ilustratorska Wysokość Józef Wilkoń zgodził się namalować „las zaczarowany”, a Maciej Rychły z kwartetu Jorgi ilustruje go muzycznie. Za sprawą dwóch zdeterminowanych kobiet (Buka) doszło do spotkania trzech niezwykle utalentowanych mężczyzn - amerykański XIX-wieczny romantyk powraca do naszych bibliotek w asyście Wilkonia, ozdobiony muzycznymi obrazami kwartetu Jorgi, które sprawiają, że mitologia przemawia do wszystkich zmysłów. Próżność bogów z Olimpu zostaje zaspokojona.   
 
Joanna Olech

Mity greckie
 
Akademia Wyobraźni Buka jest jedną z oficyn, które zwykle określa się mianem „niszowych”, jej literacki i artystyczny profil nie wiąże się z gustami i przyzwyczajeniami estetycznymi rodziców i bibliotekarzy, lecz wynika z przyjętej koncepcji programowej. Wedle tej koncepcji nie książka ma zniżać się do czytelnika, lecz wymagać, by czytelnik sam do niej dorósł. Wychowawcze i kulturotwórcze konsekwencje takiej postawy są oczywiste.
         Buka wydaje znakomite dzieła literackie przeznaczone dla dzieci (Saint-Exupéry, Wawiłow, Kern). Książce, przygotowanej na świetnym poziomie graficznym, towarzyszy zawsze płyta, na której nagrany jest tekst literacki (znakomite wykonania: Jerzy Stuhr, Maciej Stuhr, Edyta Jungowska, Wiktor Zborowski, Artur Barciś). Sprawą trudną do przecenienia jest fakt, iż recytacji aktorskiej towarzyszy muzyka, specjalnie skomponowana lub też staraniie dobrana na potrzeby wydawnictwa. Jest to muzyka oryginalna, współczesna i przystępna dla odbiorcy. To ewenement wobec całkowitego wyjałowienia, skarlenia, w końcu zaniku twórczości artystycznej związanej z kulturą muzyczną dzieci.
         Nowa propozycja Buki wykracza poza niewielkie przedsięwzięcia wydawnicze. Akademia proponuje przygotowanie Opowieści z zaczarowanego lasu Nathaniela Hawthorne'a, niewznawianego od bez mała 20 lat. Jest to pomysł znakomity, godzien gorącej rekomendacji. Znajomość mitologii jest konieczna dla ukształtowania kulturowej i literackiej świadomości młodego pokolenia, a nikt jak Hawthorne nie przybliża motywów mitologicznych dzieciom. Polskie opracowania są albo zdezaktualizowane (Markowska i Milska), albo zaledwie cząstkowe (np. Grzegorz Kasdepke). Hawthorne przedstawia mitologię grecką w sposób bliski dziecku, rozwija wyobraźnię, porządkuje zdarzenia i postaci, zaciekawia. Wybór tekstu jest więc pod każdym względem trafny. Wydawca zapowiada, że – jak zwykle w przedsięwzięciach Buki – książce towarzyszyć będzie płyta; czytany tekst wzbogaci oryginalna muzyka. Dobór wszystkich współpracowników (m.in. Józef Wilkoń!!!) gwarantuje najwyższy poziom artystyczny.
         Dotychczasowe przedsięwzięcia Akademii pozwalają w edycji Hawthorne'a oczekiwać nowego ważnego artystycznie wydarzenia.
 Dr Grzegorz Leszczyński (Instytut Literatury Polskiej UW)
 

Książka pełna muzyki
 
Prędzej czy później każde dziecko spotyka na swej drodze postacie z greckiej mitologii. Kontakty te mogą mieć jednak dwojaki charakter – odbywać się na siłę, w ramach lektur obowiązkowych, lub przynosić radość i satysfakcję.
Zdecydowanie lepiej przyswajamy wiedzę, jeśli nie jest nam ona serwowana pod przymusem; i dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci. Warto więc stwarzać sytuacje, w których przyjemne będzie szło w parze z pożytecznym. Zapewniam, że tak jest właśnie w przypadku obcowania z najnowszym wydaniem Mitów Greckich. Świetny, doceniony już przed wieloma laty tekst, tym razem dostał równie znakomite wsparcie, i to podwójne. Zilustrowania składającej się z sześciu części serii podjął się nie kto inny, jak sam Mistrz Wilkoń – wreszcie, po latach przymusowej artystycznej „emigracji”, święcący triumfy na polskim rynku. Jednak to jeszcze nie koniec. Książka wzbogacona została o wersję audio – lecz nie jest to tylko przeczytany przez aktora tekst. Z dużą starannością potraktowano kwestię oprawy muzycznej, która, bez dwóch zdań, pełni w nagraniu taką samą rolę, jak ilustracja w wersji drukowanej, i robi to równie znakomicie.
Ewa Świerżewska, „Bluszcz”, październik 2008

Rozśmieszanki, Rozmyślanki, Usypianki

Rewelacyjna płyta! Wydawało mi się, że znam już wszystkie wierszyki Danuty Wawiłow, a tu - niespodzianka!
Obok tych powszechnie znanych (Daktyle, Rupaki) znalazłam na płycie kilka nieznanych mi dotąd, kapitalnych, absurdalnych rymowanek. Klasą przypominają nonsensy Pana Leara, czy (jak kto woli) Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Z wierszyków Wawiłow wychodzi cała armia dziwolągów, co to "śpią w kaloszach, a kąpiel biorą we frakach" , "głowę mają z sera żółtego, a uszy z pierogów z wiśniami", "chodzą w jednym bucie, a w lodówce mają pingwina". Te wierszyki są śmieszne same w sobie, a stają się komiczne w dwójnasób, w arcyśmiesznej interpretacji Taty i Syna Stuhrów, z towarzyszeniem Edyty Jungowskiej. Polecam zwłaszcza wierszyk dziewiąty na płycie, brawurowo wykonany przez Macieja Stuhra, czy niedorzeczną rymowankę pod tytułem "Raz chomik marchewkę wcinał". Na tym przykładzie widać jak na dłoni, że dobry aktor potrafi zrobić z wierszyka cały spektakl, a poczucie humoru Danuty Wawiłow zyskało w osobach aktorów świetnych interpretatorów. Niektóre utworki oprawiono muzycznie z wielką starannością, przez co stają się rytmiczną melodeklamacją - prawie piosenką. Płycie towarzyszy ładny, mały zeszycik z zagadkami i miejscem na własną ilustrację ulubionego wiersza.
"Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA" to przedsięwzięcie dwóch młodych kobiet z wykształceniem muzycznym. "Rozśmieszanki" są ich trzecią płytą - podobnie jak dwie poprzednie (Mały Książę, Karampuk) przygotowaną perfekcyjnie pod każdym względem - BUKA pozyskuje do swoich nagrań najlepszych aktorów i pięknie oprawia muzycznie literackie teksty. Nawet oprawa graficzna płyty klasą przewyższa inne, dostępne na rynku, CD dla dzieci. Gorąco polecam!

 Joanna Olech, miesięcznik „Dziecko”, sierpień 2007

ŁADNE WIERSZE
 
Buka, czyli Akademia Rozwoju Wyobraźni wydaje książki audio dla dzieci. Niewiele i nieczęsto, ale za to z namysłem i bardzo starannie. Po Karampuku i Małym Księciu przyszła kolej na Rozśmieszanki, Rozmyślanki, Usypianki. Wiersze Danuty Wawiłow czytają Jerzy i Maciej Stuhr oraz Edyta Jungowska, a muzykę skomponował Maciej Mulawa. Naszą uwagę przyciągnęła świetna szata graficzna Joanny Gwis. W zestawie jest płyta i książeczka do oglądania i rysowania. To arcydziełko kosztuje tylko 29 zł.

Elle Decoration, lipiec/sierpień 2007

Rozśmieszanki, Rozmyślanki, Usypianki

Co to jest kurze dydko? - zastanawiał się ostatnio mój syn. Próbował nawet sprawdzić w "Słowniku języka polskiego", ale nie było.Kurze dydko jest bohaterem jednego z wierszy Danuty Wawiłow. Gerard usłyszał o nim na płycie "Rozśmieszanki, Rozmyślanki, Usypianki", którą ostatnio w serii "mądre bajki" przygotowała Akademia Rozwoju Wyobraźni Buka. Wiersze, które same w sobie już przyciągają uwagę dzieci, bo mają to, co każdy mały człowiek lubi - jakąś zagadkę, posmak absurdu i wspaniały rytm, zyskały tu wspaniałą oprawę. Czytają je aktorzy: Jarzy Stuhr, Edyta Jungowska i Maciej Stuhr, i robią to doskonale. A interpretacje Jerzego Stuhra to prawdziwe perełki. Specjalnie na użytek tego wydawnictwa powstała też muzyka autorstwa Macieja Mulawy, która wprowadza nas w nieco mroczny i tajemniczy klimat.

Dorota Wyżyńska, Gazeta Wyborcza, maj 2007


Antoine de Saint- Exupéry – „Mały Książę” (komplet dwóch płyt CD)
 
Jeszcze niedawno na rynku płyt CD z bajkami dla dzieci panowała posucha, ale oto pojawiają się nowe przedsięwzięcia, które zwiastują zbawienną odmianę. Po bardzo udanej „Brombie” mamy kolejną parę płyt – tym razem z tekstem „Małego Księcia” w aktorskiej interpretacji Wiktora Zborowskiego. Wydawcą jest Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA, co brzmi znajomo i zachęcająco. I rzeczywiście – płytowe rodzeństwo we wspólnej okładce to coś więcej niż bajka czytana. Autorki nagrania ukończyły studia muzyczne i tekst opatrzyły muzycznym tłem, napisanym specjalnie na potrzeby baśni o przybyszu z odległej planety. Nie jest to żadna infantylna, prostacka melodyjka, ale raczej muzyczne akcenty wzmacniające literacki przekaz. Dźwięki budują nastrój opowieści, są zaledwie uwerturą do utworów mających powstać w dziecięcej wyobraźni. Te płyty to ambitna próba uruchomienia muzycznych talentów malucha. A przy tym Wiktor Zborowski pięknie interpretuje tekst baśni, która zawiera mnóstwo zaszyfrowanych sensów. Ta BUKA, w przeciwieństwie do swojego fińskiego pierwowzoru z opowieści o Muminkach, jest ciepła i przyjazna !
 
Joanna Olech, miesięcznik „Dziecko”
 
NIECH SŁUCHAJĄ!

Od samego początku wiedziały: to musi być "Mały Książę" i musi go przeczytać Wiktor Zborowski, muzyką - jej skomponowaniem i wykonaniem - zajmie się ich ukochany profesor Szabolcs Esztényi, który uczył ich jeszcze w średniej szkole muzycznej, a jedną z najważniejszych spraw będzie oprawa graficzna. I wszystko się zgadza. Są tu zupełnie inne ilustracje niż te, jakie znamy z książki, specjalny plakat i niezwykłe wykonanie.

Dziś w empiku na Nowym Świecie odbędzie się promocja dwupłytowego albumu "Małego Księcia" Antoine'a de Saint-Exupéry'ego. Ten album wymyśliły i doprowadziły do jego wydania dwie przyjaciółki - Ewa Olejnik i Beata Wus - zakładając w tym celu Akademię Rozwoju Wyobraźni. To pierwsza "głośna książka" w serii "Mądre bajki",  następną będą wiersze Danuty Wawiłow. I znów jest podobnie, już wiedzą, komu chcą powierzyć czytanie, komu muzykę, komu
zaprojektowanie okładki.

- Od samego początku bardzo nam zależy na jak najwyższym poziomie. Wiemy, co się wydaje dla dzieci i właśnie dlatego postanowiłyśmy nie popuszczać. Same też zajęłyśmy się montażem, przesłuchując nagranie dziesiątki razy, bo tu muzyka gra szczególną rolę - ma pomóc odbiorowi literatury, budować klimat - mówi Ewa Olejnik, która jest  reżyserem dźwięku.

Teraz same przecierają ścieżki, by ich "Mały Książę" trafił do księgarń. Można go już kupić w empikach, w dziale z prasą. - Uczymy się rynku, jego zasad, ale nie tracimy entuzjazmu - przekonują zgodnie.

A zatem wybieracie się samochodem w dłuższą podróż? A może macie ochotę na wspólne słuchanie przed snem? Nie przegapcie "Małego Księcia"! Jest naprawdę wyjątkowy!
 
Beata Kęczkowska, „Gazeta Stołeczna” 
 
 


Mądre bajki
 
Czytają? Nie czytają? Może... posłuchają??? Różne są drogi do książki. Jedna droga biegnie od wieczornych, "dobranockowych" czytań mamy, taty, dziadka... Inna od obrazków, które otworzyły drzwi wyobraźni. Jeszcze inna - od filmu, który zachwycił. Akademia Rozwoju Wyobraźni podpowiada jeszcze inną drogę. Poprosiła najlepszych aktorów, by przeczytali dzieciom różne piękne książki. Słuchanie rozwija wyobraźnię, oprawa muzyczna pomaga w kształceniu wrażliwości, grafika - w rozwoju myślenia plastycznego. To jest seria dla każdego ciekawego wrażeń dziecka i każdego myślącego rodzica. Posłuchajcie tych opowieści razem, wspólnie. Zobaczycie, jak wyglądał świat, gdy byliście mali. Przeżyjcie jeszcze raz dawne wzruszenia. Towarzyszcie we wzruszeniach Waszym dzieciom.
 
Grzegorz Leszczyński - historyk literatury, specjalista w dziedzinie literatury dziecięcej,
profesor Uniwersytu Warszawskiego
Informacja o nowościach
Panel klienta
 Jesteś już klientem Buki?
Zaloguj się

 Nie masz konta?
Zarejestruj się


Dotpay

Uwolnić Matkę Zomisia beautybelly Ambelucja mamaszuka Efka Rodzinny kraków Lelu Qlturka Dzieci Niczyje czasdzieci Przystanek Szkraba Pajacyk Mama w Centrum Mimbla Czasdlamam bajkopisarze
Przyjęcia dla dzieci - KidsFun!
Czerwony konik Republika dzieci Badet bajarka

Opracowanie Prekursor